Pokazywanie postów oznaczonych etykietą laos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą laos. Pokaż wszystkie posty

23 stycznia 2012

Okolice Muang Ngoi, Laos

































6 stycznia 2012

Muang Ngoi, Laos

See on map: Laos
Muang Ngoi było naszym docelowym miejscem w Laosie. Niezwykle klimatyczna wioska położona nad brzegiem Nam Ou składa się z nielicznych domostw i bungalowów przeznaczonych dla przyjezdnych. Miejsce pozbawione drogowego połączenia z resztą świata, jednym połączeniem jest droga wodna. Brak prądu sprzyja integracji, wieczorem włączane są generatory i wioskę rozświetlają światła kolorowych świateł. Jest to doskonały punkt wypadowy do Ban Na, wioski gdzie można zobaczyć życie Laotańczyków z dala od cywilizacji, ale o tym w innym poście.
Muang Ngoi stanowi ostoję ciszy i spokoju, odpoczywasz, zbierasz myśli, zastanawiasz się co słychać w Polsce…, nagle słyszysz ‘Sabaydeeeee!’, czyli laotańskie ‘Dzień dobry’ i wracasz do rzeczywistości, laotańskiej rzeczywistości, czyli błogiego lenistwa w hamaku na tarasie z widokiem na rzekę, mogoty i zimnym BeerLao w dłoni.




































18 grudnia 2011

Banana panecake, Luang Prabang, Laos

See on map: Luang Prabang, Laos

16 grudnia 2011

Nong Khiaw, Laos

See on map: Nong Kiao, Hat Sao, Laos
Nong Khiaw było tylko przystankiem w drodze do Muang Ngoi, wioski skąd chcieliśmy się oddalić na jednodniowy trekking w głąb lądu i zobaczyć jak toczy się życie w wioskach oddalonych od rzeki.
Do Nong Khiaw dotarliśmy późnym popołudniem po całodniowej przeprawie w górę Mekongu a później Nam Ou. Wioska położona jest po obu stronach rzeki, połączona mostem z którego roztacza się wspaniały widok na okoliczne wzgórza. Prawobrzeżna część jest bardziej „city”, natomiast lewobrzeżna oferuje noclegi dla przyjezdnych w bungalowach. Z Nong Khiaw zapamiętam niesamowity klimat tego miejsca, kolację w lokalnej knajpie, gdzie siedzieliśmy na metrowej długości amerykańskich bombach z czasów wojny wietnamskiej, „niezwykłe” danie z którego zrezygnowałem po jednym kęsie i ostatecznie musiałem się raczyć bagietką, Pana Monkey i jego opowieści o BeerLao i LaoLoa (historia przemysłu spirytusowego w Laosie i jego magicznym wpływie na ludzi), przeprawę na drugą stronę rzeki i „filozoficzne" rozważania o wzajemnym szacunku i… elektryczności w Laosie. Żałuję tylko jednego, że filmy z tego miejsca nie nadają się publikacji :-P